łososie

Ilona Witkowska / Poezja

Wiersz nie jest cudem to cykl świetnych, zaangażowanych wierszy publikowanych tu, w internecie, i teraz, jako wyraz wkurwu na codzienne problemy i wydarzenia. Wiersz nie jest cudem, wiersz jest codzienny, zwykły i dostępny. Jeśli masz poglądy i opinie, prześlij wiersz…

Szklane pszczoły (premiera: 25 października 2017)

Ernst Jünger / Zapowiedź

Rotmistrz Richard, zdemobilizowany kawalerzysta, nie może znaleźć pracy w opanowanym przez technologię świecie. Pewnego dnia dostaje tajemniczą ofertę od Zapparoniego, biznesmena i konstruktora automatów, który mógłby być literackim pierwowzorem Elona Muska. Rozpoczyna się konfrontacja rycerskich cnót i naukowego geniuszu. Szklane…

Przyducha [fragment]

Maciej Piotr Prus / Proza

Mam wrażenie, że ktoś chodzi po mieszkaniu, słyszę skrzypiącą podłogę w przedpokoju. Z kuchni sączy się smuga światła. Powinienem wstać i sprawdzić, ale się boję. Nie mam żadnej broni, pistoletu ani szabli zawieszonej na ścianie, nie mam noża ani nawet…

Poradnik dla osób starzejących się

Wiesławiec deluxe / Felieton

Ponieważ: a) otrzymałem ostatnio maila z prośbą o podanie danych do umowy o dzieło i wygląda na to, że wydawca mnie nie wydyma i że otrzymam za dwa felietony uzgodnione 200 złotych pomniejszone o podatek PIT w wysokości 18%, który…

Przyducha (premiera: 25 września 2017)

Maciej Piotr Prus / Zapowiedź

Przyducha następuje wtedy, gdy zmniejsza się ilość tlenu w zbiorniku wodnym. Ryby wykonują gwałtowne ruchy, podpływają blisko powierzchni, próbują łapać powietrze, w końcu giną. Podobny proces dotyka bohaterów powieści Przyducha Macieja Piotra Prusa. Atmosfera świata, a w tym wypadku światem…

Przemytnicy [fragment]

Konrad Janczura / Proza

Od rana trzeba było towar rozwozić. Zajechali najpierw na Lubaczów, na ruski targ. Tam jest w centrum miasta taka stara miejscówa, gdzie się rozkładają handlarze. Kiedyś było ich więcej, ale gmina wygnała większość na przedmieścia. I tam nikt nie chodzi,…

Namaluj Popka

Shiv Kotecha / Książka

Książka w postaci malowanki, ale takiej, do której należy użyć własnej wyobraźni. Odmalowuje się tutaj – z pamięci! – postaci z obszaru popkultury, celebrytów i polityków. Pierwsza część składa się z nazwisk stu ludzi, których usiłuje odtworzyć podmiot. Część druga…

Życie literackie w Krakowie

Jacek Olczyk / Książka

Inspirująca podróż w czasie przez krakowskie życie literackie – od kawiarń Młodej Polski przez kultowe miejsca PRL-u po alternatywną cyberkulturę XXI wieku. Owoc wieloletnich badań Jacka Olczyka, który przeczesywał pamiętniki, korespondencję, dobrą i złą prasę, by stworzyć pierwszą tego rodzaju…

Między Placem Bohaterów a Rechnitz [fragment]

Monika Muskała / Proza

– Gdzie są ruiny zamku? – pytam młodego człowieka, który wysiadł właśnie z samochodu przed kościołem na niewielkim placu wyglądającym na centrum miejscowości.– Musi pani wrócić – odpowiada – zamek jest paręnaście kilometrów stąd, w Lockenhaus.– Ale tutaj też był…

Frontpage Slideshow | Copyright © 2006-2013 JoomlaWorks Ltd.

Michał Zygmunt - Zło złem zwyciężaj

Redakcja

Pierwsza scena „Dobrego Pana”: mężczyzna przywiązany pasami do łóżka szarpie się i wyje. Na jego twarzy maluje się wyraz bezbrzeżnego cierpienia. Nad nim, w mroku, kilka osób. Nie poznajemy miejsca i czasu - czy to gestapowska katownia? Może ubecka? A może akcja toczy się w sowieckiej psychuszce?

Tajemnica zostanie ujawniona chwilę później - to Polska roku 2005. Trzydziestoletni Tomek, pisarz i copywriter, wyje z powodu heroinowego głodu, przywiązany do łóżka w ośrodku odwykowym pod Warszawą. „U nas nie ma metadonu”- mówi kierowniczka. „U nas leczy się poprzez cierpienie.” „Zło złem zwyciężaj” - dodaje jej asystent. Dziewczyna pisarza płacze.

Wątku narkotykowego uzależnienia pisarza nie ma w powieści Tomasza Piątka, na podstawie której powstał film. Są tam dwie historie. Pierwsza to opowieść o tajemniczym, nienazwanym mordercy kobiet, który nazywa swoje ofiary „zajączkami”. Śledzi go używający metod parapsychologicznych policjant. Kiedy pije alkohol, udaje mu się łączyć ze złem - śledzić przestępców siłą woli. Dzięki tej umiejętności udaje mu się podejrzeć fragmenty działań zabójcy. Bohaterem drugiej jest Dobry Pan - niewymieniony z imienia i nazwiska mężczyzna w wieku trzydziestu kilku lat. Prowadzi on eksperymentalną szkołę, mającą oprócz standardowej wiedzy programowej uczyć dzieci Dobra. Sposób tej nauki jest dość kuriozalny - szkoła wyposażona jest w miękkie, pluszowe ściany, wszystko jest pastelowe, uczniowie biorą udział w przedziwnych warsztatach dobra i słuchają surrealistycznych historii opowiadanych im przez Dobrego Pana, z przedziwnymi potworami pokonywanymi przez przesłodkich superbohaterów w rolach głównych. Dobry Pan usiłuje odnaleźć sposób nauczenia uczniów Dobra i odsunięcia od nich Zła. Raz na zawsze.

Między obiema historiami brak bezpośredniego połączenia, co czyni „Dobrego Pana” zbiorem opowiadań. Adaptująca książkę Magdalena Szumińska zdecydowała się nie tylko na zbudowanie narracji filmu wokół obydwu tekstów, ale i dołączenie do nich pierwiastka nieobecnego w powieści. Jest nim historia samego autora. Nie ukrywa on swojego narkotykowego uzależnienia, więcej - to właśnie dzięki debiutanckiej, autobiograficznej powieści pod tytułem „Heroina” uzyskał mocną pozycję na literackim rynku. Reżyserskie nadużycie? Raczej nie. Na czwartej stronie okładki „Dobrego Pana” nie ma przecież tradycyjnego blurba. Jest drukowana kopia odręcznego listu do bliskich napisanego przez Tomasza Piątka w czasie pobytu w zakładzie. „Za pomocą chemii sterowałem własnym życiem (…) Okazało się, że tak nie można. Mimo nieustannych „sukcesów” moje życie okazało się kompletną klęską. (…) Dlatego leczę się w ośrodku dla uzależnionych” - pisze Piątek.

Ale nie tylko otwarta deklaracja autora przemawiała za włączeniem tego wątku do narracji. „Dobry Pan” przesycony jest scenami surrealistycznymi, absurdalnymi, roi się w nim od opowieści o potworach, superbohaterach, ożywionych zwierzątkach z pluszu. Skojarzenia z narkotycznymi wizjami wydają się oczywiste. „Problem z adaptacją „Dobrego Pana” jest - zachowując proporcje - podobny, jak z „Nagim Lunchem”” - mówiła w jednym z wywiadów Szumińska. „Gdyby opowiadać tę historię linearnie, po Bożemu, w kolejności - wyszedłby bełkot”. Dla zapanowania nad chaosem użyła Szumińska dwóch narzędzi. Pierwszą było wspomniane wyżej połączenie wątków. Drugą - dołączenie do filmu fragmentów animowanych. I ten pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę.

Dobry Pan bowiem nie lubi spać. Jeśli już zasypia, pogrąża się w koszmarach - ich treścią są opisywane przez Piątka losy mordercy „zajączków”. W tych snach to Dobry Pan jest mordercą. Zimnym kastratem, który do rzeczywistości może przybliżyć się tylko zabijając, bo tylko śmierć rozwiewa różową mgiełkę jego niewidocznych okularów (scena kastracji - niepokojąca, ale i pompatyczna, ilustrowana śpiewem operowego chóru chłopięcego, przewija się w tle początkowych napisów). By wypocząć, Dobry Pan prowokuje hipnagogi - wizje przedsenne, na treść których można wpływać i w części je kontrolować. Wypełnione okrutnymi, surrealistycznymi wizjami, nawiedzają Dobrego Pana odkąd jako dziecko tułał się samotnie po lesie (historia dzieciństwa jest jednym z najważniejszych wątków książki i filmu). I to właśnie hipnagogi przedstawione są w technice animacji, formą nawiązującej do osiągnięć Juliana Antonisza, ze szczyptą Happy Tree Friends. Animowana jest także historia Hipera i Pukko - superbohaterów, jakich Dobry Pan powołuje do życia, by przekonać dzieci o wyższości Dobra nad Złem. Dzięki młodym specjalistom od animacji „Dobry Pan” jest filmem niezwykłym, jakiego w polskim kinie po 1989 roku właściwie nie było; animowane wstawki w „Made in Poland” Przemysława Wojcieszka stanowią ozdobnik, w dziele Szumińskiej są integralną, ważną częścią filmu. Tak oto oglądając „Dobrego Pana” oglądamy wciąż zmieniające się obrazy z kilku różnych historii łączonych osobą głównego bohatera.

Niezwykłą cechą tego filmu jest jego niejednoznaczność. Tak jak narkoman z wyższej klasy średniej wciąż balansuje na krawędzi między społeczną dominacją a wykluczeniem, tak „Dobry Pan” lawiruje wśród możliwych znaczeń. Wyśniona przez głównego bohatera historia kastrata-mordercy kobiet i ścigającego go komisarza-alkoholika, w której odnaleźć można nawiązania do „Wiedźmina” Andrzeja Sapkowskiego (kimże bowiem jest kastrat-morderca, jeśli nie potworem z piekła rodem, kim jest policjant jeśli nie przytłoczonym życiem wiedźminem, przerażonym swym przeznaczeniem), wydaje się opowieścią o bardzo cienkiej kołderce, rozpostartej przez kulturę na powierzchni ludzkiej sensualności. Wszystko co najgorsze, a przez społeczeństwo trzymane w ryzach dzięki mechanizmom kulturowej i organizacyjnej opresji, wciąż buzuje i domaga się ujścia. Ślady tej interpretacji odnajdziemy też w najskromniejszej z warstw - historii Tomasza. Uwięziony w ośrodku odwykowym pisarz zostaje w końcu uwolniony z łóżka i powoli powraca do żywych. Kamera towarzyszy mu w ciężkiej, fizycznej pracy, którą wykonuje od świtu do zmierzchu, skromnych posiłkach, wreszcie terapeutycznych sesjach. Dopiero tutaj Tomasz będzie miał głos. Tu będzie mógł opowiedzieć o dobru, jakie spotykało go w czasie życia na trzeźwo. Większość historii prędzej czy później dojdzie jednak do momentu kontaktu z narkotykiem. Poza widoczną na pierwszy rzut oka opowieścią o kruchości woli i potrzebie ucieczki kryje się opowieść o przyrodzonej człowiekowi samotności. Tomasz - człowiek sukcesu, na wolności otoczony przez współpracowników, fanów, licznych przyjaciół, wobec swojej największej słabości zawsze będzie sam. Wydarzenia w ośrodku zwalniają akcję filmu, przerywają ją w momentach najsilniejszego napięcia, nadając „Dobremu Panu” formę sinusoidy.

Sam wątek główny - historia Dobrego Pana - rozbity jest na części pomniejsze, z których Szumińska sprawnie ułożyła filmowe puzzle. Walka z pulsującą w szkole fascynacją złem oddana jest w formie niemal slapstickowej. Z jednej strony trudno o realistyczny odbiór tej opowieści, rozgrywającej się na wyludnionych ulicach Warszawy, wśród to zwalniających, to przyspieszonych ujęć, na dużych zbliżeniach i w feerii barw. Dobry Pan, nadaktywny, urządzający dzieciom perwersyjne warsztaty Dobra, nie rozpoznający znajomych na ulicy, sprawia wrażenie człowieka psychicznie chorego, albo - co wydaje się interpretacją właściwszą - wiecznie naćpanego. Orężem w walce z rozbudzoną dziecięcą seksualnością i podważaniem etycznych autorytetów są z jego strony opowieści o superbohaterze Hiperze („czy chce pan powiedzieć, że prawdziwe dobro może zabijać nie tylko zło, ale i inne dobro?” - pytają dzieci), wilgotnym, rozerotyzowanym Pukko, oraz przebieranie się za Źlaka, złego potwora, którym fascynują się dzieci - po to tylko, by je wystraszyć i zawstydzić. Czas prawdziwej konfrontacji przyjdzie jednak, gdy Dobry Pan znajdzie opowiadanie autorstwa jednego z uczniów... Wszystkie poboczne wątki, pędzące w szalonych animacjach, nadają tej warstwie filmu prędkość japońskiego ekspresu. I znów mamy opowieść o niejednoznaczności Dobra, o etycznym rozdarciu, jakie dotyka Polskę, o sprzeczności między wszechobecną religią miłości a dominującymi w społeczeństwie nienawiścią i pogardą.

Jest wreszcie ostatni wątek tego filmu. Prowadzone przez Dobrego Pana poszukiwania jego rodziców. Sam ich nie pamięta, przypomina sobie dopiero czas, gdy mając lat kilka trafił na wychowanie do swojej babci. Ta jednak pewnego dnia umiera siedząc przy stole w czasie kolacji. Kolejnym wychowawcą jest wuj Ernest - nadzorca lasu położonego w centrum miasta. Pijaczkowie i szukający tam miłości jawią się dziecku jako tajemnicze potwory. Od wuja zabiera go ekscentryczna ciotka, prowadząca sklep, w którym często każe udawać chłopcu nowoczesną japońską lalkę. W domu zaś nakłania go do chodzenia na czworaka i szczekania. Kolejnym opiekunem jest bogobojna ciotka, członkini sekty każącej poszukiwać Boga w każdym aspekcie egzystencji. Ze współwyznawcami ćwiczy całkowity bezruch, w którym pewnego dnia zastyga i zostaje wywieziona do szpitala psychiatrycznego. Przez 2 tygodnie chłopiec jest sam, chodzi po lesie, tam sypia w dzień, noce, których się boi, spędza w domu. Wtedy zaczynają go nawiedzać hipnagogi. Kolejnym opiekunem jest dziadek, tak obrzydzony teraźniejszością, że próbujący nakłonić chłopca do życia w przeszłości. Potem wiecznie się kłócący brat dziadka z małżonką, a w końcu zamieszkała w Warszawie ciotka - inteligentka i przykładna mieszczka. Dorosły już Dobry Pan rozpoczyna rodzinne śledztwo, napotyka jednak na rodzinną zmowę milczenia. Od kolejnych opiekunów otrzymuje skrajnie sprzeczne historie o losie rodziców (opowiedziane szybko montowanymi, barwnymi ujęciami), zostając z przerażającą, serwowaną przez cały świat odpowiedzią „my wszyscy jesteśmy twoimi rodzicami”. „Dobra nie może być wszędzie” - mówi terapeuta w ośrodku do zdrowiejącego Tomasza. „Nigdy nie będziesz tylko dobry. Dobro wszędzie to tak, jakby wszyscy byli twoimi rodzicami”. Szumińska mówi jasno - tkwimy w świecie, nad którym nie mamy przyrodzonej kontroli. Jakikolwiek wpływ na ten świat trzeba sobie ciężko wywalczyć.

Koniec filmu. Kajdanki zatrzaskują się na przegubach mordercy. Tomasz wychodzi z ośrodka, szczupły, ogorzały od słońca. Patrzy na niego cały świat - opiekuni i pacjenci z drugiej strony muru, sprzedawcy i sprzedawczynie w sklepach, przechodnie, współpasażerowie w tramwajach. Wszyscy patrzą na niego ze zrozumieniem i miłością. Film gaśnie w serii pozornie realistycznych scen, które jednak robią wrażenie tak odrealnionych, jakby filmowa taśma przez wiele godzin marynowała się w roztworze opiatów. Nie wiadomo, czy którykolwiek z bohaterów tak naprawdę odniósł sukces. Wiadomo, że odniosła go Szumińska.

• • •

Michał Zygmunt (ur. 23 lipca 1977 we Wrocławiu) – polski publicysta kulturalny i pisarz, a także aktywista polityczny. Obecnie zamieszkały Warszawie. Publikuje m.in. w gejowskim piśmie "DIK Fagazine" i "Wprost".

Online za darmo

ha-art-52-4-2015
Najntisy  Wśród autorek i autorów: Jakub Baran, Jan Bińczycki, Aldona Kopkiewicz, Steve Naumann, Jakub Majmurek, Kaja Puto, Ziemowit Szczerek i...Więcej...
literatura-polska-po-1989-roku-w-swietle-teorii-pierre-a-bourdieu
Nadrzędnym celem projektu był naukowy opis dwudziestu pięciu lat rozwoju pola literackiego w Polsce (1989–2014) i zachowań jego głównych aktorów (pisarzy...Więcej...
113983
Piotr Marecki / Leszek Onak / SOYT!NBG

113983

113983 to liczba plików na laptopie Piotra Mareckiego w dniu 12 stycznia 2017 roku. W ciągu kilkunastu minut zostaje podjęta próba podniesienia ich...Więcej...
liberatura-czyli-literatura-totalna
Dwujęzyczny zbiór tekstów teoretycznych i programowych głównego twórcy i teoretyka liberatury – Zenona Fajfera, zredagowany i przetłumaczony na język...Więcej...

Czasopismo

ha-art-56-4-2016

Ha!art 56 4/2016

W Polsce, czyli nigdzie Wśród autorek i autorów: Dezydery Barłowski, Claudia Ciobanu, Steve Naumann, Kaja Puto, Ewa Maria Slaska, Lynn Suh, János Térey, Jakub Wencel i inni.
Projekt Petronela Sztela      Realizacja realis

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej polityce prywatności.

Zgadzam się na użycie plików cookies.

EU Cookie Directive Module Information