Maciek Miller - Cockring

fot. Patrycja Musiał"– Whisky z lodem? – zapytał, wskazując fotel w przedpokoju. – Andżelika zaraz będzie gotowa.
– Jeśli pan tak dobry – Konrad czuł się dziś znacznie pewniej niż poprzednio. Założył nogę na nogę i z przyjemnością sączył chivasa.
– Dobry wieczór, Jasiu – dziewczyna pojawiła się nagle, ubrana jedynie w krótki, nieco prześwitujący szlafroczek. – Miło, że znowu wpadłeś."

• • •

Fragment najnowszej powieści Maćka Millera "Cockring".


Cockring

Zebranie jury konkursu literackiego na najbardziej obiecujący debiut roku trwało znacznie dłużej, niż przewidywał Konrad. Najpierw zaginął gdzieś bezpowrotnie klucz do świetlicy miejscowego domu kultury, w którym zaplanowano obrady. Potem przewodniczący jury zgłosił do konkursu dwie pozycje, których prawie nikt nie znał i nie zamierzał poznać w najbliższym czasie. W końcu, po czterech godzinach obrad, udało się zgodnie z oczekiwaniami nagrodzić młodego pisarza z Kielc, zapewne przypadkowo publikującego w wydawnictwie będącym głównym sponsorem konkursu.

– Podrzucisz mnie do centrum? – zapytał Konrad zaprzyjaźnionego krytyka z telewizji, z którym spierał się kilka razy w roku przy okazji rozmaitych konkursów literackich.
– Jasne! Jakieś plany na wieczór?
– Niestety nic specjalnego – skłamał Kurek, upychając w teczce niewyobrażalną ilość dokumentów . – Muszę połazić po sklepach i znaleźć jakiś prezent na urodziny żony.
– Masz już pomysł?
– Dwadzieścia lat po ślubie? – roześmiał sięz rozbrajającą szczerością – Wszystkie już dawno wykorzystałem. Teraz kupuję bez pomysłu. Może coś z biżuterii… – zamyślił się.
Wysiadł  przy Marszałkowskiej i ruszył w kierunku Rotundy. Przed samym bankiem skręcił w lewo i znalazł się przed dobrze znaną kamienicą. Po dwóch tygodniach noszenia na plecach małego, dyskretnego plastra, postanowił wreszcie sprawdzić jego skuteczność. Kilka razy wydawało mu się, że lekarstwo działa, ale nagie panienki z internetu były chyba zbyt słabym pobudzeniem. A Iwona jakoś nie przejawiała ostatnio zainteresowania swoim mężczyzną.
Portier klubu Aisha przywitał go jak stałego klienta.
– Whisky z lodem? – zapytał, wskazując fotel w przedpokoju. – Andżelika zaraz będzie gotowa.
– Jeśli pan tak dobry – Konrad czuł się dziś znacznie pewniej niż poprzednio. Założył nogę na nogę i z przyjemnością sączył chivasa.
– Dobry wieczór, Jasiu – dziewczyna pojawiła się nagle, ubrana jedynie w krótki, nieco prześwitujący szlafroczek. – Miło, że znowu wpadłeś.
– Pamiętasz mnie? Byłem tu w zeszłym miesiącu.
– Oczywiście – odpowiedziała Andżelika, mijając się trochę z prawdą. Trudno zapamiętać każdego z osiemdziesięciu dziewięciu klientów, którzy odwiedzili ją w ostatnim miesiącu. – Pół godzinki czy więcej? Klasa ekonomiczna? – spytała, zdejmując szlafroczek.
– To znaczy?
– Kwadransik. Rozumiesz, wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom klientów. Teraz kryzys, wszystkim się spieszy…
– Wolałbym pół godzinki – Konrad powiesił na krześle swój ulubiony szary garnitur i położył się obok dziewczyny. – Aha, skarpetki – przypomniał sobie i rzucił je na podłogę.
– Obróć się na brzuszek – poprosiła dziewczyna, po czym zsunęła mu szorty i usiadła na plecach, kładąc drobne, cieple dłonie na karku. – Przyjemnie? – spytała, masując posuwistymi ruchami mięśnie szyi.
– Bosko!
– Tak? No to opowiedz swojej Andżelice, co tam słychać w wielkim świecie, jak w pracy?
– Dziewczyno, co mnie obchodzi praca… – Konrad poczuł jak mu krew napływa do lędźwi i szybko odwrócił się twarzą do dziewczyny. – Przy tobie nie sposób skupić się na niczym innym – dodał, głaszcząc jej piersi.
– Nie gryź – roześmiała się, gdy mężczyzna próbował chwycić ustami lewy sutek. Niestety, zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa szyjnego cynicznie ograniczyły ten ruch. – O, już jesteś gotowy – ucałowała go i sięgnęła do szufladki po prezerwatywę. Wyjęła ją z opakowania i włożyła sobie do ust. Następnie objęła członek Konrada wargami i rozwinęła gumkę wzdłuż penisa.
– Niesamowite – westchnął mężczyzna. Andżelika usiadła na nim i zaczęła powoli unosić się w górę i opadać. Konrad poczuł, że ziemia umknęła mu spod stóp i lewituje gdzieś w bliżej niezdefiniowanej przestrzeni. W oddali, na horyzoncie ujrzał słabe, migające światełko, do którego pędził z zawrotną szybkością.
Co jakiś czas światełko znikało, by po chwili pojawić się w zupełnie innym miejscu. Pulsowało w rytm uderzeń serca, jego albo Andżeliki, dość regularnie, ale zdecydowanie coraz szybciej. W pewnym momencie wydawało się, że eksploduje. Rozbłysło tysiącami ogników, niczym świąteczna iluminacja galerii Lafayette, i zgasło. Zrobiło się ciemno i cicho. Niesamowicie cicho.
– Jasiu, nic ci nie jest? – Andżelika zeskoczyła z łóżka i narzuciła leżący na podłodze szlafroczek. – Odezwij się! Wszystko w porządku? – uderzyła go delikatnie w policzki, po czym przyłożyła ucho do nieruchomej klatki piersiowej. – Jezu, zabiłam go! – wyszeptała.

• • •

Maciek Miller - absolwent Liceum Batorego i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zodiakalna Waga, w wolnych chwilach podróżnik i pisarz ("Pozytywni", "Zakręt hipokampa"). Mieszka - w zależności od pory roku - w Warszawie, Bangkoku lub na Ibizie. Zawsze tam, gdzie ciepło.

• • •

Więcej o książce Cockring Maćka Millera w katalogu wydawniczym Korporacji Ha!art

Cockring w naszej księgarni internetowej

!!! MAKIETA !!!

?

Plac Szczepański 3, 31-011 Kraków, wt-nd 11-18
tel./fax.: +48 12 4228198; tel.: +48 0 728 363 275
email: korporacja@ha.art.pl

 

Zrealizowano ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

Stronę obsługuje domSzkocki.