Marjorie Perloff

Zanim jeszcze sztuka konceptualna zdobyła popularność w latach sześćdziesiątych, istniała, jak podpowiada Craig Dworkin w Anthology of Conceptual Writing na Ubu Web, forma pisarstwa, którą można utożsamiać z poezją konceptualną – choć termin ten nie był używany w odniesieniu do generowanych losowo tekstów Johna Cage’a i Jacksona Mac Lowa czy „word events” George’a Brechta i La Monte Younga.

Paweł Schreiber / Emily Short / Jonas Kyratzes

Twórcy gier, jak wszyscy inteligentni ludzie, również czytają. Jak się okazuje, czasami bardzo dużo i bardzo ciekawie. Zdarza się, że owo czytanie ma bezpośredni wpływ na ich twórczość. Najprościej jest wówczas, gdy podejmują konkretny temat czy chcą na nowo opowiedzieć znaną z literatury historię. Ale zdarzają się przypadki dużo bardziej interesujące.

Adam Miklasz

Jedni i drudzy mają poczucie przeklętego fatum, przeznaczenia, sądzą, że są skazani na swój los. Wybrałeś jedną ścieżkę, rezygnując z tego, co ma kolega z naprzeciwka. Byćki na skłosza nie pójdą, samochodu nie kupią, a na wakacje, zamiast do Tunezji, to se mogą na ogródkach działkowych „Jedność” podglądać opalające się stare baby.

Vladimir Zykov / Aleksandra Małecka

Vladimir Zykov do stworzenia I Was Told to Write Fifty Words wykorzystał należący do Amazona serwis Mechanical Turk, który umożliwia zlecanie prostych zadań online. Zleceniobiorcom autor dał tylko następującą instrukcję: „Napisz pięćdziesiąt słów”. Za każde pięćdziesiąt słów zapłacił jednego centa, uzyskując tym samym pięćset zestawów po pięćdziesiąt słów za cenę pięciu dolarów.

Martyna Nowicka

Skoro na świecie istnieje już tyle, całkiem udanych, zdań, czemu właściwie mielibyśmy cały czas szukać nowych, zdaje się pytać Goldsmith. Po raz kolejny pojawia się tu zresztą temat jego wcześniejszej rzeźbiarskiej edukacji – język, w którym pracuje, staje się materiałem podobnym do kamienia, z którego sprawny twórca bez problemu wydobywa to, na czym mu zależy.

Jan Bińczycki

Bierzemy mocno zamarynowane wspomnienia z lat 90., odsączamy z VHSów, pirackich kaset, MTV i gier na Pegasusa, odkrawamy zrakowaciałe narośla neoliberalizmu, płuczemy z Pokemonów i Yatamana. Na dnie sitka zostaną owoce półdzikiego rynku wydawniczego, może trochę rozgotowane, ale cóż, nawet breja bywa pożywna.

Bartłomiej Musajew

Hamlet nie nadaje się na bohatera gry komputerowej. Trudno wyobrazić sobie kolejny sequel kasowego RPG-a, w którym nasz heros dostaje questa, a potem do samego końca zwleka z jego wykonaniem. Gry polegają bowiem na działaniu. Może ono przybierać rozmaite formy, ale nie istnieje zbyt wiele tytułów, które zmuszałyby do bezczynności. Nie ma interakcji bez akcji. Czy aby na pewno?

Jakub Wencel

ZUS-u nienawidzą prawie wszyscy, ale z drugiej strony wszyscy chcieliby jakiegoś ZUS-u. Przez to, że zbiegają się w nim horyzonty radykalnej utopii i dystopii, imploduje on jak piękna Emmerichowska apokalipsa, dokładnie taka, jak przedstawił ją serbski rząd na swoim propagandowym plakacie. Jej katastroficzny, beznadziejny urok zawiera w sobie jednak coś optymistycznego.

Jakub Majmurek

Co do superłotra wątpliwości nie ma chyba żadnych, może być tylko jeden – Jerzy Urban. Kto nie byłby Bondem najntisów, to tylko on może być bezdyskusyjnym Blofeldem tej dekady. Zresztą Blofelda w wykonaniu Donalda Pleasence’a z Żyje się tylko dwa razy nawet fizycznie Urban trochę przypomina.

Projekt Petronela Sztela      Realizacja realis

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej polityce prywatności.

Zgadzam się na użycie plików cookies.

EU Cookie Directive Module Information