Marcin Kępa

Piotr Polak, wstyd przyznać, nie miał konta na Facebooku. Programowo odżegnywał się od jego założenia, mimo licznych namów i sugestii, by włączył się wreszcie w tę wielomilionową internetową rodzinę i przestał zawracać samotną gitarę. Żeby – czas już najwyższy – zasilił szeregi fejsbukowiczowych wesołków puszczających śmieszne filmiki, wrzucających na swój profil pieprzne dowcipy, anegdotki z imprez i własne fotografie.

Konrad Janczura

Jakoś o szóstej nad ranem zamykali Betel i już przestawałem wszystkich obrażać. Bo co, mi nie wolno? Pierdoleni, zniewieściali hipsterzy – kim są wobec mnie, Tatara z Podkarpacia, którego pradziadek dowodził obroną Lubaczowa? Wyjebać szmacie jednej i drugiej, niech im te iPhony popękają, kurwa.

Marcin Kępa

Piotr Polak, przynajmniej w świetle tego, co zdołał w temacie przeczytać, nie był alkoholikiem. Nie zmienia to jednak innego faktu, że spożywał często, często też niemało. Nieraz nachodziły go niepokoje, czy aby nie wpada powoli w uzależnienie, ale zawsze owe wątpliwości rozwiewał nonszalancko Melchior Ostrówski, lokalny wieszcz o ustabilizowanym życiu rodzinnym.

Michał Curanda

Czasami mamy dziwaczne sny. Takie, w trakcie trwania których leżymy przygwożdżeni do łóżka i czujemy to, wiemy, że śpimy. To sprawia, że sen nakłada się na jawę i daje złudzenie realności. Całkiem niedawno miałem jeden z tych snów, ale gdy dziś się nad nim zastanawiam, nie jestem już taki pewien, czy rzeczywiście był snem, czy może przebłyskiem z drugiego życia, gdzieś po drugiej stronie zasłony z mgieł.

Czytaj dalej

Konrad Janczura

Kiedy pod domem niewinnej dziewczyny w deszczową noc straszliwie warczał kombajn, zapewne nie czuła ona egzaltowanej ekscytacji (której doświadczyłaby niejedna znudzona mieszczka), a rodzaj zmieszania połączonego z przerażeniem. Bo co jak co – miłość niejedno ma imię – owszem, ale jaka miłość popycha do tego, by w nocy ukraść kombajn z pegeeru i zajechać nim pod dom ukochanej?

Kinga Raab

Okolicznościowa scena stoi. Smoleńsk to Miasto-bohater, a Miasta-bohaterowie zawsze zostawiają jedną scenę na rejonie, w razie gdyby ktoś miał wystąpić i przypomnieć wszystkim, kto tu jest kurwa Miastem-bohaterem, albo zaskandować: „Raz sierpem, raz młotem...”, żeby Polacy więcej nie fikali tak jak Zygmunt Waza, gdy przyszedł jumać Smoleńsk i później trzeba było powstanie antypolskie organizować.

Tim Etchells

– Sztuka to miejsce, gdzie mówi się barwnie, gdzie mówieniem przywraca się językowi życie, gdzie reanimuje się idee, obraca nimi i pokazuje ich drugą stronę – dodał. – Sztuka to miejsce wyłomu w starych ideach, otwierania ich i tworzenia w nich nowych. Sztuka jest narzędziem nawigacji, lepszym niż GPS. To broń lepsza niż koktajl Mołotowa.

Marcin Kępa

Z seksem było trochę gorzej, nie było w nim spodziewanej francuszczyzny, ale klasykę zdążyli jako tako przerobić. Kiedy Piotr zagaił coś o ślubie, dziewczyna była wniebowzięta. Do momentu, kiedy oświadczył, że zamierza po studiach wrócić do Radomia, bo tam jest jego ściślejsza ojczyzna. Powołał się na Jacka Malczewskiego, Leszka Kołakowskiego i Walerego Przyborowskiego.

Juliusz Strachota

Bywają wizyty lekarskie, które już same w sobie są niezwykłą przygodą. Dla nich warto nazmyślać w pracy, że siostra ma nawrót raka. Poleciałem sobie samolotem z Chopina, z Balic pociągiem do Dworca Głównego, a potem już taksówką numer pięć na Salwator.

Projekt Petronela Sztela      Realizacja realis

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej polityce prywatności.

Zgadzam się na użycie plików cookies.

EU Cookie Directive Module Information