Dawid Juraszek

Język nam nie pomaga. Mówimy neutralnie, wręcz flegmatycznie, „zmiana klimatu”, choć bardziej realistycznie byłoby mówić o zapaści lub załamaniu klimatu. Mówimy miło i przyjaźnie „ocieplenie”, choć do czynienia mamy raczej z przegrzaniem. Słowa uspokajają nas, zamiast pobudzać do czynu. I zbyt wielu z nas skwapliwie z tego korzysta, by się bawić i robić kasę. Może i jestem pesymistą. Tak, zaczynam się mentalnie przygotowywać na surrealistyczną, lecz realną ewentualność, że szybciej, niż nam się wydaje, świat, który znamy, się skończy.

Dominika Dymińska

Trwająca właśnie akcja #metoo, która w swoich założeniach ma ukazywać ogromną skalę molestowania kobiet, doczekała się wielu złośliwych komentarzy ze strony mężczyzn. Do tego doszły jeszcze ich skargi na molestowanie ze strony kobiet. Nie twierdzę, że takie przypadki nie mają miejsca. Ale czy naprawdę nie można pozwolić kobietom powiedzieć czegoś nie dopowiadając natychmiast: „a co z…?”, „a mężczyźni to…”? Najpierw trzeba by uznać, że nie wszystko kręci się wokół mężczyzn. A z tym zadaniem najwyraźniej nie radzą sobie nawet lewicowi publicyści podpisujący się pod feministycznymi hasłami.

Maja Staśko

I małe dziewczynki idą do Komunii świętej i grzecznie klękają, i przymykają oczy, i wysuwają języki, i podchodzi do nich wielki pan, i staje nad nimi, i wkłada im coś do ust, ciało ponoć, i idzie do kolejnej, bo to taka fabryka grzecznych dziewczynek grzecznie przyjmujących w siebie obce ciało, a one połykają, bez gryzienia, broń boże, choć wolałyby zobaczyć najpierw, co ksiądz im wkłada do ust. Ale gdy wyciągają opłatek z ust i patrzą, siostra zakonna krzyczy, a wszyscy potępiająco się na nie gapią. Gdy robi to Piotrek z klasy, siostra zakonna się śmieje i grozi palcem, bo Piotrek to nie mała dziewczynka.

Wojtek Żubr Boliński

Nie umiem rozstrzygać w swojej głowie konfliktów, bo dostrzegam strzępki racji najczęściej po obu stronach, takie moje przekleństwo. Wiecie, ja sam za sebkami wyklętymi raczej nie przepadam, choćby dlatego, że nie czuję się w ich pobliżu bezpiecznie. To chyba dobry powód. Sam chętnie założyłbym sobie czasem barwy narodowe i pocieszył się z bycia Polakiem, bo ja swoją tożsamość narodową całkiem (ciągle jeszcze) lubię, chociaż często atakuję formę polską, bo to jest moja forma i mi wolno.

Konrad Janczura

W polskiej literaturze oficjalnie przodują dwie gałęzie przemysłu: przemysł pamięciowy i przemysł gombrowiczowy. Istnieją produkty sezonowe, takie jak książki o latach dziewięćdziesiątych, kobiece refleksje o śmierci, kryminały religijne albo tzw. pokoleniowe manifesty, ale generalnie wystarczą jakieś Złote żniwa czy Kronos i od razu wszystko nabiera tempa. „Władza daje kasę, a kasa to władza” – jak śpiewał przed laty Dezerter. Polacy nie muszą czytać książek o ludobójstwach ani tym bardziej o Gombrowiczu, ale one w Polsce po prostu muszą być wydawane.

Gabriel Krawczyk

Dennis Villeneuve od dawna praktykuje tego rodzaju filmową kulturystykę. W swojej twórczości lubi dźwigać rzeczy pierwsze i ostateczne. Podejmowanej tematyce zawsze nadaje odpowiedni wizualny ciężar. Mało nie pęknie mu żyłka. Podobnie postacie z jego światów – rzadko kiedy mają w sobie jakieś ludzkie ciepło. Ich codzienność wyznacza szlak prowadzący przez kolejne kręgi piekła.

Anna Fiałkowska

W miejscu, do którego zawiodła mnie powstała przed pięcioma laty Autostrada Wolności, odczytuję nagłówek na gazecie.pl: Polski aktor grał w „Pasji”, mówił o Bogu. Teraz przyznał się do zmuszania kobiet do seksu. Jest sobota wieczór, po 22:00. Nie idę do Sisyphosa ani do Kantine am Berghain, bo nie stać mnie na bilet. Śmieję się w kułak z tytułu artykułu dnia i pod wpływem nadmiernej antykrępacji wywołanej przebywaniem w wolnym państwie wstawiam zdjęcie nagłówka na mojego fejsbuka.

Kaja Puto

Ja bym to nazwała raczej zbiorem statusów z facebooka – krótkich, dowcipnych, z nieprzewidywalną puentą. Sprawny język, błyskotliwy humor, duża doza autoironii. Między wierszami – przywary polskiego społeczeństwa, nad którymi kochamy się pastwić. Mamy takie opowiastki w swoim feedzie i bardzo je lubimy. Dokładamy sobie trudu, żeby zamiast lajka dać serduszko. To książka, którą można przeczytać w pociągu, w którym nie ma zasięgu (pozdro dla kumatych) i nie da się scrollować. Ja skończyłam jeszcze przed Włoszczową.

Aldona Kopkiewicz

Kazik oczywiście lubi przybrać pozę Chrystusa gromiącego na handel w świątyni, ale sprzedając niepokorne kłamstwa o artystach, sam handluje dokładnie tak, jak inni, tyle że w populistycznym stylu. Tymczasem demokratyczne państwo prawa funduje działalność artystyczną rozumiejąc, że wolność artystów stanowi dobro publiczne i że jest ważną podstawą myślenia, komunikacji i autorefleksji danej wspólnoty, której nie służy bynajmniej wydanie działalności artystycznej na pastwę publiczności i gust bogatego mecenasa.

Projekt Petronela Sztela      Realizacja realis

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej polityce prywatności.

Zgadzam się na użycie plików cookies.

EU Cookie Directive Module Information