Teraz Polska

Aldona Kopkiewicz

To Polska. Właśnie. Im większa, tym mniejsza. Albo na odwrót. Wszystkiemu winna jest Polska. Życie w Polsce jest całkowicie określone przez Polskę. Decyzje polskiego rządu to jedynie rezultat Polski, a większość zachowań Polaków daje się wyjaśnić na podstawie Polski. Z Polski w ogóle pochodzą raczej Polacy niż ludzie i mniej więcej wszystko, co dzieje się w Polsce, to właśnie Polska. Teraz Polska, na zawsze. Tu się nie żyje na terenie Polski, żyje się w Polsce: w bluszczu, który jest samą Polską, a skoro jest Polską, to jest cierniokrzewem, i z którego każdy, kogo oplotło zbyt mocno, chce uciec. Jeśli zaś nie chce, a do tego tym silniejszą odczuwa przyjemność, im głębszy ślad wiązania – stracił rozum i popadł w ekstazę Polski najbardziej złowrogiej, Wielkiej i Mesjańskiej (z tym się akurat zgadzam). Polską nie są natomiast rzeczy, które sprawiają nam, światłym liberałom i lewicowcom, przyjemność. To są rzeczy prywatne, z kultury uniwersalnej, zachodniej (w tym joga). Na Zachodzie pędy roślin nie oplatają nikogo bez pytania. To tam panuje rozsądek i umiar, szacunek dla wszystkich, godne pensje. Pociągi są tanie i nie spóźniają się, batony są zdrowsze, a związki partnerskie legalne. Nie to, co w Polsce. Albo w Białorusi czy w Rosji – tych gorszych wariantach Polski, w które Polska, jeśli tylko będzie trochę bardziej Polską, niechybnie się stoczy. 

Zwłaszcza te związki i batony to prawda. Kraje Europy Zachodniej wyprzedzają Polskę pod paroma jeszcze względami. I choć nawet w tych państwach życie nie idzie jak z płatka, podejrzewam, że gdy kolejki do lekarza specjalisty są krótsze niż pół roku, ludzie czują się bezpieczniej, a dzięki temu mogą pozwolić sobie na bardziej sympatyczny stosunek do bliźnich i świata. Nie o tym teraz jednak. W wielu krajach na świecie żyje się gorzej niż w Polsce i nie piszę tego, by Polskę chwalić, ale by zmienić perspektywę – świat jest pełen głodu, biedy i wojen, a ja nie piszę tego tekstu, by demonstrować jakikolwiek patriotyzm.  

 

 

Rozumiem, że „Polska” to taki skrót myślowy, puste znaczące do przyspieszające bieg postów, by nie zabrakło miejsca na kolejne narzekanie. W realu chodziłoby też o jak najszybsze rozpoznanie, czy twój rozmówca jest z twojego gangu. Bywa nawet, że narzekający ma rację, lecz gdy traktuje „Polskę” jak refren, mówi tym samym: nie trzeba mi refleksji, śpiewajmy piosenkę razem.  Typowa magia, tylko że zaklęcie nic nie znaczy. Bardzo wielkie albo bardzo małe ciasteczko, przy którym ty też stajesz się bardzo wielki albo bardzo mały (zależność odwrotnie proporcjonalna, aczkolwiek w żadnym przypadku nie da się przejść przez drzwi). Powtarzanie „Polska to, Polska tamto”  to także symptom, na dodatek typowo polski symptom, w którym nigdy nie można o Polsce zapomnieć ani od Polski uciec. W takim spojrzeniu na Polskę nie chodzi o żaden rzeczywisty kraj, lecz o ideę. Lamenty i tyrady o Polsce nie są wygłaszane na Polskę, ale na "Polskę", wszystko-wyjaśniającą ideę fix, Tłumaczenie wszystkiego "Polską" to natomiast nic więcej jak oznaka miłosno-nienawistnej obsesji. Utwierdza jedynie narcystyczne poczucie wyjątkowości własnego kraju, a od nacjonalizmu różni się znakiem ujemnym, to narcyzm negatywny. Nienawiść nie uwalnia od obiektu, jest tylko innym rodzajem przywiązania, być może nawet mocniejszym.

Nie ma w tym także nic wyjątkowego – wiele narodów lubi  tłumaczyć różne rzeczy właśnie swoją narodowością, bo to najprostsze wyjaśnienie. I nawet jeśli narody mają pewne cechy dystynktywne, to nie są one w stanie zwykle zdominować uniwersalnych cech ludzkich. „Polska” to idea niebezpieczna, bo jałowa: daje łatwą, fałszywą odpowiedź na wiele pytań, podczas gdy większość problemów, które są obecne w Polsce (i w "Polsce") istnieje, istniało lub będzie istnieć także w innych społeczeństwach, kulturach i momentach historii. To nie jest tak, że całe zło, które obserwujemy w Polsce, wynika z polskiej kultury, czymkolwiek właściwie by ona nie była, bo ja na przykład nie potrafię jej zamknąć w dwóch zdaniach. Poza tym istnieją jeszcze inne dyscypliny wiedzy służące do objaśniania zagmatwanych zjawisk tego świata.

No, ale w powtarzaniu „to Polska” nie chodzi o wiedzę, chodzi o emocje. O miłość i nienawiść, biel i czerń, obsesję. Jak w dziecinnym obrazie matki, która jest źródłem wszystkiego i odpowiedzią na każde z pytań, i zawsze jest albo dobra, albo zła. Nigdy zarazem dobra i zła, nigdy ani dobra, ani zła. Polska, wielka rzecz, już zawsze matka – jedna, jedyna.  

 

• • •

Czytaj także:

• • •

Aldona Kopkiewicz – urodzona w 1984 roku w Szczecinie. Autorka poematu sierpień (Lokator 2015), filozoficzno-fantastycznych bajek i esejów (publikowanych głównie w „Dwutygodniku”, „Ha!arcie”, „Ricie Baum”, „Twórczości”). Bywa też dramaturgiem. W 2016 sierpień został wyróżniony Wrocławską Nagrodą Poetycką Silesius za debiut roku.

 

Cykl tekstów pod patronatem Krakowa Miasta Literatury UNESCO

 

Projekt Petronela Sztela      Realizacja realis

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej polityce prywatności.

Zgadzam się na użycie plików cookies.

EU Cookie Directive Module Information